• Wpisów:23
  • Średnio co: 127 dni
  • Ostatni wpis:6 lata temu, 14:07
  • Licznik odwiedzin:25 451 / 3068 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
mam prośbę, chciałabym swojemu lubemu zrobić niespodziankę i zabrać na koncert w klimatach w jakich On się wielbi. Jeśli poświecilibyście chwilę i zagłosowali na Jacek Podgórski dzięki temu będę mogła zgarnąć wejściówki. Z góry dziękuję!


https://apps.facebook.com/zp_urodziny/
 

 
złamane serce po raz drugi...
ostatnio ze mną kiepsko, czuje się mega źle psychicznie.. wszystko mnie przytłacza, czuje się nikim, straciłam wszystkie wartości jakimi się kierowałam..
mój luby miał wyjazd z firmy. ja byłam u kuzynki żeby też się trochę odciąć od tego co w domu. niestety dzień zaliczam do nieudanych. polegał na całodniowym patrzeniu w sufit.. na wieczór luby się odezwał. wszystko było ok ale mnie znów dopadła chandra i myślałam o tym co mnie przytłacza.. jak zwykle nie zabrakło łez.. podzieliłam się z Nim tym jak się czuje.. niestety nie uzyskałam żadnego wsparcia, czekałam cały czas na jakiegoś podbudowującego smsa, w końcu zasnęłam..
dziś rano wróciliśmy obaj do domu, On pijany, czego nienawidzę. nienawidzę ludzi po alkoholu, mam uraz z dzieciństwa.. rozzłościło mnie to. z tej złości jak nigdy wcześniej przejrzałam Jego telefon.. były tam smsy do Jego koleżanki.. nie miałabym nic przeciwko gdyby nie to, że nie ma z nią w ogóle kontaktu od dwóch lat i przede wszystkim pisał do niej wtedy kiedy potrzebowałam od niego wsparcia.. zraniło mnie to bardzo, że wolał z nią popisać niż mi pomóc..
cały dzisiejszy dzień z bólem żołądka i szczypiącymi oczami..
 

 
Drogie blogowiczki, drodzy blogerzy.
Jeśli macie chwilę proszę o kliknięcie w link. Zbieram 'kliknięcia' na pudełko ShinyBox.
Z góry dziękuję! xoxo

LINK: http://shinybox.pl/?ref=ce7c10a
 

 
rzygam już tym wszystkim.
 

 
jestem w psychicznej czarnej dupie. prawie sięgam już dna.
 

 
Dzień zaczął się cudownie. Wczoraj Jacka szwagier znalazł papuszkę. Wsadziliśmy ją do klatki i trzymaliśmy w piwnicy bo niestety 'teściowa' jest azwierzęca. O 1 w nocy przejęta jej losem poszłam do piwnicy zanieść chociaż jabłko i wody nalać. Dziś rano okazało się, że szwagier chce ją oddać kumplowi za flaszkę. Zaprotestowałam, ponieważ nawet nie pomyśleli o tym, że ktoś może ją szukać i wypadało by popytać (mała wioska więc wszyscy się znają). No i zaczęła się kłótnia. Jacka siostra uparła się na swoim, że ona papugą nie będzie się zajmować, ona tam zdechnie itp. Tak od słowa do słowa i przez całe głupie zamieszanie dowiedziałam się od siostry Jacka jaka to ja nie jestem i najlepiej żebym wypier*** do Usa. Należę do osób, które przejmują się opinią innych a w szczególności opinią rodziny Jacka. Nerwy mi puściły i oczywiście się poryczałam. Nie obeszło się bez szeptania i podśmiewania w gronie swojego męża i mamusi. Ostatnio słabo z moją psychiką w takich sytuacjach i często reaguje płaczem i bardzo się przejmuje. Po interwencji Jacka zguba niestety nie znalazła właściciela ale kolegę, który hoduje papugi i chętnie ją przygarnie. Chcąc przynieść jej pokarm usłyszeliśmy, że to szwagra papuga i nie mamy jej ruszać. Szkoda, chcieliśmy dobrze. Papuga poszła za flaszkę..
Tak przez naszą troskę w 'domu' panuje niemiła atmosfera i znów pewnie nie będziemy rozmawiać z Jacka siostrą przez długi czas.
Bądź tu człowieku normalny.
  • awatar muzungu2: @Legally Blonde ♥: ja tez. Czemu niby przepuszczać zwierze z flaszkę? :(
  • awatar Legally Blonde ♥: Pewnie tez bym zaragowala placzem :( Chora akcja :(
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Ciężkie czasy. Wróciłam z Usa do PL prawie rok temu. Od tego czasu nic się nie układa. Przez pierwszy miesiąc mieszkaliśmy z moim chłopakiem w wynajętym mieszkaniu. Miałam problem ze znalezieniem pracy więc musieliśmy się przeprowadzić do Jego rodziców. Jego mama była temu przeciwna, ze względu na mnie ale jakoś się z tym po czasie pogodziła. Ciężko mi było przyzwyczaić się do nowego, obcego mi miejsca. Wstydziłam się jeść, nie wychodziłam z pokoju, trzymałam się tylko Jacka. Cały czas byłam bez pracy i siedziałam w domu. Starałam się być miła i pomagałam jak tylko mogłam. Niestety mimo tego nie raz niechcący podsłuchałam niemiłe słowa na mój temat wypowiadane szeptem żebym tylko nie usłyszała. Należę do osób, które przejmują się tym co mówią inni dlatego też sprawiało mi to przykrość. Przez kilka miesięcy użerałam się z charakterem 'teściowej', który jest naprawdę ciężki, aż do lipca kiedy znalazłam pracę. W sumie to Jacek mi ją załatwił u siebie w pracy. Praca super. Szybko się uczę więc szybko opanowałam maszyny i to co do mnie należało. Z nikim nie miałam problemów, sam kierownik mnie chwalił za prace itp. Dwa tygodnie przed końcem mojej umowy na okres próbny, o którą się nie martwiłam bo dostałam słowo od kierownika, że z przedłużeniem problemu nie będzie, ze względu na przeniesienie działu zmienili nam lidera. Na początku wszystko było w porządku aż do czasu kiedy 'kochana' liderka nie poczuła się dobrze w nowym otoczeniu i zaczęła rządzić. Zawsze wykonywałam jej zadania, nie wchodziłam w drogę. Niestety mnie nie polubiła. W ostatni dzień mojej umowy przyjechałam do pracy na 22, ona zaprosiła mnie do siebie i oznajmiła, że nie przedłużają mi umowy. Na moje pytanie 'dlaczego?' uzyskałam odp 'taka moja decyzja'. Nie byłam pierwszą osobą, której nie lubiła i po prostu zwolniła. Razem z kierownikiem są dobrymi znajomymi w życiu prywatnym dzięki czemu mogła podjąć taką decyzje. Jako, że firma jest angielska dzięki mojemu chłopakowi sprawa trafiła do głównego kierownika, anglika, który był zszokowany tym co zaszło i stwierdził, że mam wrócić do firmy ale na inny dział. Oczywiście kierownik polski powiedział, że nie jest za powrotami i tak znów siedzę w domu. Nie mogę się pogodzić z tym jak mnie potraktowali i często rozpaczam z tego powodu. Nienawidzę niesprawiedliwości.
Odkąd siedzę w ciągle w czterech ścianach nie dzieje się ze mną dobrze. Nie mam dokąd wyjść bo aktualnie mieszkam na wsi, daleko od miasta. Nie mam przyjaciół, rodziny. Mam tylko Jacka. Przez to, że ciągle spędzam tylko z nim czas nie umiem wytrzymać bez Jego osoby, nawet kilka godzin.
Mam ogromny dylemat odnośnie mojej zielonej karty. Od daty wyjazdu z Usa mam rok żeby wrócić aby nie stracić zielonej karty. Nie wyobrażam sobie znów wyjechać na kilka miesięcy i rozstać się z ukochanym. Znów wrócić do miejsca, którego dobrze nie wspominam przez moją mamę, która mi pobyt uprzykrzyła. Mam jeszcze miesiąc żeby wrócić.
Ostatnio coraz więcej kłócę się z moim chłopakiem, z błahych powodów. To też mnie przytłacza.

Mega ciężko. Brak pracy. Brak przyjaciół. Brak rodziny.
 

 
Hmm..
Od ponad 2-ch miesięcy mieszkam w USA. Już mogę coś powiedzieć na temat ludzi, kraju, kultury. Amerykanie nie widzą nic po za czubkiem własnego nosa, nie znoszą obcokrajowców a szczególnie tych, którzy niewiele potrafią powiedzieć w ich języku. Przeważnie każdy dom posiada flagę amerykańską, w ten sposób pokazując jakimi patriotami są. Życie jest prostrze, to muszę przyznać, przede wszystkim tańsze. Dlatego nie ma kradzieży, ponieważ większości ludzi na wszystkie podstawowe do życia rzeczy stać. Pracuję i jestem zadowolona z pieniędzy jakie dostaję co dwa tygodnie, po 4h pracy.
Ale chciałabym stąd wracać. Tęsknie strasznie za moim mężczyzną. Widzimy się i rozmawiamy od czasu do czasu, gdyż moja mama nie pozwala mi rozmawiać jak ona jest w domu a zmiany ma różnie. No właśnie, moja mama. Ciężka kobieta. Nie akceptuje Jacka, to wszystko przez religie. Byłam wychowywana jako Świadek Jehowy ale nie odpowiada mi życie w tej wierze i chciałabym prowadzić życie inaczej niż mi nakazuje. Moja mama nie chce się pogodzić z tym. Próbuje jakoś wybić mi Jacka z głowy wymyślając o Nim niestworzone historie, że na pewno teraz ma inną i za jakiś czas mnie zostawi. Nie zna Go w ogóle i nigdy nie chciała więc jakim człowiekiem jest, nie wie. Jesteśmy razem już 8 miesięcy. Wiem o nim sporo na tyle, że jestem gotów wrócić do Polski i żyć razem z Nim. Jestem przekonana i mam ku temu wiele powodów, że jestem kobietą Jego życia. Na 24 lata jest bardzo dojrzały, takiego mężczyzny zawsze szukałam.. Przez cała sytuacje, od 2-ch miesięcy, które jestem w USA, nie dzieje się nic dobrego w domu. Wciąż to samo gadanie. Matka zawsze kierowała moim życiem tak jak ona chciała, do czasu kiedy wyjechała do USA, czyli 4 lata temu. Przeszłam wtedy metamorfozę. Miałam 14lat i mieszkałam sama z bratem. On pracował, ja chodziłam do szkoły i dodatkowo zajmowałam się całym domem. Musiałam wkroczyć w dorosłe życie. Po czasie troche się pozmieniało, mieszkałam w 3-ch różnych miejscach z różnymi ludźmi, tułałam się.. Zmieniłam nastawienie do świata, miałam tylko siebie bo kiedy mama była w PL była mi najbliższa. Szukałam akceptacji, kogoś kto mnie pokocha, aż w końcu po 3-ch latach znalazłam Jacka. Dał mi od siebie dużo ciepła, miłości, tego czego tak bardzo mi brakowało! Jestem inną dziewczyną jak byłam kiedy mama mnie zostawiła i to matce trudno pojąć..
Aktualnie nie mogę wrócić do PL gdyż nie mam dokąd wrócić. Jacek zmieniał prace więc zbytnio funduszy nie ma. Czekamy już ponad miesiąc aż sprzeda się auto żeby kupić mi bilet, wynająć coś i wrócić do PL, do Jacka. Niestety przez wyjazd musiałam opuścić szkołę a w przyszłym roku pisała bym maturę, 4klasa technikum.. Dlatego jak wrócę do PL chcę iść zaocznie do szkoły żeby zdobyć średnie, i pracować. Mam nadzieje, że uda mi się zrealizować plany.
Trzymajcie kciuki
  • awatar majkacnotliwa: @Coobus: Dziękuję.
  • awatar Coobus: trzymam kciuki...
  • awatar Gość: W jakiej części Stanów aktualnie się znajdujesz? Nie oceniaj całego kraju, myślę, że w USa jest duża różnorodność poglądów zarówno względem obcokrajowców jak i innych rzeczy. Starzy z obsesją na punkcie religii to najgorszy kataklizm, masz rację że ufasz sobie i swojej intuicji, zamiast ulegać opinią matki.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
20.09 byłam na koncercie Stinga z okazji otwarcia Stadionu. Niesamowite przeżyci,świetna atmosfera, publiczność jeszcze lepsza. Długo będę jeszcze wspominać to wydarzenie!
 

 
Tak czytam te moje wpisy wcześniejsze i muszę przyznać, że wiele się zmieniło. Pomijam fakt, że dawno tu nie pisałam..
Pana R. już nie ma w moim życiu, zniknął. Teraz jest Jacuś. Pisałam już o nim, że się spotykamy. Uczucie się rozwinęło i tak ze sobą jesteśmy ponad 4 miesiące. Czas szybko płynie a ja co raz bardziej go kocham.
7 października jadę do Wa-wy po odbiór vizy, 19 października wylatuje do USA.. Pozostało nam 36 dni razem. Przez ostatni miesiąc spędzamy ze sobą dzień w dzień, wykorzystujemy jak najlepiej pozostały nam czas. Moje serce rozrywa wielki smutek, że już niedługo będziemy musieli się rozstać. Na jak długo nie wiadomo. Mam zamiar przyjechać jak najszybciej, w USA muszę być przynajmniej ze 3 miesiące. Czy tyle wytrzymam bez Jacka? Na razie nie chce o tym myśleć. Ważne jest TU i TERAZ!
 

 
My Love!!
Raz honda, zawsze honda!
HTP- honda team Poznań.
 

 
Zaczyna się robić rozgardiasz. Pan R. odchodzi w zapomnienie choć to nie łatwe bo wciąż zajmuje 1-sze miejsce w moim sercu.
Od jakiegoś czasu spotykam się z pewnym mężczyzną. Jesteśmy z tego samego klubu- HTP(Honda Team Poznań). Wszystko kręciło się na stopie koleżeńskiej, aż do czasu. Do czasu pocałunku. Od tego momentu wszystko się zmieniło. Każde spotkanie kończy się pocałunkami nad którymi ciężko zapanować. Dzisiaj poważnie rozmawialiśmy. On bardzo chciałby być ze mną, nie powiem, że też bym nie pogardziła. Jest tylko jeden problem, mój wyjazd. Od 3,5 roku wybieram się do USA. Nie dali mi vizy za 1-szym razem i do dziś załatwiam imigracyjną. Sprawy dobiegają już końca, możliwe, że za miesiąc już mnie tu nie będzie. Nie chciałabym Go rozkochać w sobie ze względu na wyjazd ale jak jestem z nim nie umiem się powstrzymać od patrzenia na Niego, okazywania sobie czułości..
Straszny mętlik w głowie...
 

 
!!TELEDYSK Z RYBAMI!!
Szukam jednego teledysku, w którym są ryby w akwarium i chłopiec. W piosence nie ma żadnego tekstu.
Założyłam się z kolegą, że to znajdę. Przeryłam pół internetu i nigdzie nie mogę znaleźć. Była bym bardzo wdzięczna gdyby ktoś mi pomógł!
  • awatar majkacnotliwa: @Robercik: tak to jest to. Juz znalazlam to sobie ale dziekuje ;)
  • awatar wynaturzony: może to? http://www.youtube.com/watch?v=TOyDkwaUh-Y jest akwarium, jest chłopiec... ale jest tekst
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Porażka.
Maj. Mój ulubiony miesiąc. Nie zaliczam w tym roku do udanych. Lata coś nie widać. Z Panem R. się nie układa, nie odzywa się już. Szkołę cosik zawaliłam. Pierwszy raz w życiu mam zagrożenie jakiekolwiek. W tym roku mam ich 8!! Z 4 jestem pewna, że wyjdę. Gorzej z przedmiotami zawodowymi, budownictwo ciężka sprawa.
Dziś koniec z lenistwem! Stawiam się sama sobie i biorę się za naukę! To już przestaje robić się śmieszne..
Have a nice day!
 

 
No to odpoczęłam. 3dni. 12 osób, wspaniałych 12 osób. Dawno w tak krótkim czasie nie byłam tyle razy przytulana, tak bezinteresownie. W czasie wyjazdu wciąż telefonicznie towarzyszył mi Pan R., sam z siebie. Od poniedziałku jestem z powrotem w Poznaniu. Dziś mamy piątek, i przez te pięć dni cały czas spędziłam z Panem R. Tyle się dowiedziałam, że pomału odchodzę od zmysłów ale w sensie pozytywnym.
Czego chcieć więcej.. jestem szczęśliwa!
  • awatar majkacnotliwa: Muszę przyznać rację, naiwna jestem. Bardzo. I to mnie często gubi. Tym razem też się dałam ponieść i rzeczywiście wyłączyłam racjonalne myślenie..
  • awatar Gość: Zastanawiam się: naiwna jesteś czy aż tak bardzo chcesz z kimś być, że wyłączyłaś opcję "myślenie"... Jesteś szczęśliwa??? Naprawdę, już nie masz wątpliwości... Miałbym ich aż za dużo, znam swój rodzaj ludzki...
  • awatar staraLOU!: W końcu szczęście jest najważniejsze! :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Jest dobrze. Kaszel nie męczy, z nosa nie cieknie.
Wreszcie coś pożytecznego zrobiłam. Pranie. Prasowanie. Porządek w pokoju.
Wieczór. Czas odpoczynku, któremu wtórują myśli. Dogłębne. Od jakiegoś czasu w moim życiu pojawił się Pan R. Nie jest mój. Ma żone. Zagościł w moim sercu. Nie łączy mnie z nim nic szczególnego. Jedno osiedle, wspólni znajomi. Często go widzę. Wtedy cały świat przestaje dla mnie istnieć. Jestem też wtedy Jego punktem zainteresowania bo wiem, że mnie lubi i lubi spędzać ze mną czas. Ma do mnie duże zaufanie. Tyle wiem na temat Pana R., że mogła bym książkę o Nim napisać. Przyzwyczaiłam się już do myśli, że między nami żadnego uczucia nie będzie. Ale od ostatniej rozmowy mam mętlik w głowie. W nocy napisał do mnie smsa jak nigdy czy śpię, jak nie to mam wejść na gg. Tak gadaliśmy do 3 w nocy. Bardzo poważnie. Z jego strony padły słowa, których nigdy bym się nie spodziewała, "maju krotko i na temat, bawimy się?", "to może mały romansik?". Zastanawiam się co począć. W sumie bardzo tego pragnę a z drugiej strony boję się, że On po prostu może się mną zabawić. Dobrze, że od soboty jadę wypocząć nad morze i będę miała czas pomyśleć trochę nad tą sprawą.
  • awatar PannaImaginacja: Ja tęż musze porządki zrobic w pokoju bo jutro do mnie przyjaciółki przychodzą:))
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
I znów uczucie jakbym miała wypluć płuca..
Jeszcze dwa dni i wyjazd. Nasze piękne bałtyckie wybrzeże. Muszę się wykurować do tego czasu.
Przez to ciągłe siedzenie w domu załącza mi się myślenie. ZŁO!
Chyba w końcu zabiorę się za nadrabianie zaległości w czytaniu książek. Chyba zacznę od 'Bikini' Wiśniewskiego.
Jak na razie towarzyszy mi 'east west rockers'. Dawno tego nie słuchałam. Przyjemnie na duszy się robi..
 

 
Co za dzień!
Cały dzień w domu. W jednym miejscu, łóżku! Jedyne co jawi się moim oczom to górka chusteczek, która zaczyna mi ograniczać widoczność. Żadne sztywt wkładany do nosa nie przynosi ulgi moim zatokom. Syropki nie uśmierzają bólu gardła.
I najgorsze co mogło się dzisiaj wydarzyć to to, że Barcy nie będzie w finale UEFA! Rozpacz mnie ogarnęła..
Wyczerpujący dzisiaj ten dzień. Czas na sen.
 

 
tonę w chusteczkach..
pięciotysięczny psik..
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Kręgosłup mi już odmawia posłuszeństwa. Wszystkie pozycje leżące wypróbowane, na plechach, na brzuchu, na boku prawym, lewy.. kończąc z nie zadowalającym efektem.
Pozycje siedzące też przerobione, po turecku, z nogami prostymi, z nogami podkurczonymi, pod ścianą.
Bądź tu normalny...
 

 
Zaczynam pisanie bloga.. ciekawe jak mi to pójdzie. Pierwszy w życiu blog. Znając siebie skończy się pewnie słomianym zapałem..

Od wczoraj chora jestem. Dostaje już na głowę przez to siedzenie w domu. Ale zbliża się majówka, na którą mam zamiar się wybrać ze znajomymi nad nasze piękne bałtyckie morze, więc muszę przeboleć.
Skończyły mi się chusteczki, więc zabrałam się na rolkę papieru. Ponoć 'nigdy się nie kończy' jak to mówi napis znajdujący się na nim...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›